Ukraina ma cztery elektrownie jądrowe, ale nie wszystkie obecnie produkują energię. Łącznie obejmują one 15 bloków energetycznych o mocy około 13,8 GW. Największa, Zaporoska Elektrownia Jądrowa, pozostaje okupowana i jest wyłączona z normalnej pracy, dlatego liczba istniejących obiektów nie jest tym samym co liczba elektrowni dostarczających prąd.
Najważniejsze informacje o ukraińskiej energetyce jądrowej
- 4 elektrownie jądrowe działają w ukraińskim systemie energetycznym.
- Łącznie mają 15 reaktorów o mocy około 13 835 MW.
- 3 elektrownie znajdują się pod kontrolą Ukrainy i mogą produkować energię.
- Zaporoska elektrownia ma 6 bloków, ale wszystkie są obecnie w stanie wyłączenia.
- Nie należy doliczać Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej, która nie produkuje już energii.

Ile elektrowni atomowych ma Ukraina i gdzie się znajdują
Najkrótsza odpowiedź na pytanie, ile elektrowni atomowych ma Ukraina, brzmi: cztery. Są to Zaporoska, Rówieńska, Chmielnicka oraz Południowoukraińska Elektrownia Jądrowa. Wszystkie wykorzystują reaktory wodne ciśnieniowe typu VVER, czyli konstrukcje, w których woda pod wysokim ciśnieniem odbiera ciepło z rdzenia reaktora.
| Elektrownia | Liczba bloków | Łączna moc | Obecna sytuacja |
|---|---|---|---|
| Zaporoska | 6 | około 6000 MW | okupowana, bloki wyłączone |
| Rówieńska | 4 | około 2880 MW | pod kontrolą Ukrainy |
| Chmielnicka | 2 | około 2000 MW | pod kontrolą Ukrainy |
| Południowoukraińska | 3 | około 3000 MW | pod kontrolą Ukrainy |
W praktyce daje to 15 bloków energetycznych i około 13,8 GW mocy zainstalowanej. Ta liczba opisuje cały istniejący potencjał elektrowni, a nie chwilową produkcję. Pojedynczy reaktor może być przecież wyłączony na remont, modernizację albo z powodów bezpieczeństwa.
Nie wszystkie ukraińskie elektrownie produkują dziś prąd
Największe nieporozumienie dotyczy Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Ma ona sześć reaktorów VVER-1000 i przed wojną była największym obiektem tego typu w Europie, jednak po zajęciu przez Rosję wszystkie bloki zostały wyłączone. Pozostają w tak zwanym stanie zimnego wyłączenia, co oznacza, że nie wytwarzają energii, ale nadal wymagają chłodzenia, zasilania systemów bezpieczeństwa i stałego nadzoru.
Trzy pozostałe elektrownie, czyli Rówieńska, Chmielnicka i Południowoukraińska, znajdują się na terenach kontrolowanych przez Ukrainę. To właśnie one odpowiadają za bieżącą produkcję jądrową. W 2026 roku mowa o dziewięciu blokach pozostających na terenach kontrolowanych przez Kijów, choć ich rzeczywista dostępność może zmieniać się wraz z remontami i sytuacją w sieci.
Energoatom, ukraiński operator energetyki jądrowej, nadal wymienia cztery elektrownie jako część krajowej infrastruktury atomowej. To poprawne ujęcie, jeśli pytamy o liczbę istniejących obiektów. Gdy pytanie dotyczy elektrowni faktycznie dostarczających energię, odpowiedź trzeba zawęzić do trzech lokalizacji.
Dlaczego Czarnobyl nie zwiększa tej liczby
Czarnobylska Elektrownia Jądrowa jest często mylona z czynną elektrownią, ponieważ pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych obiektów atomowych na świecie. Po katastrofie z 1986 roku kolejne reaktory wyłączano stopniowo, a ostatni blok zakończył pracę w 2000 roku. Od tego czasu teren pełni przede wszystkim funkcje związane z likwidacją infrastruktury, przechowywaniem materiałów promieniotwórczych i monitoringiem bezpieczeństwa.
Dlatego Czarnobyl nie jest dziś elektrownią produkującą energię elektryczną i nie wchodzi do liczby czterech współczesnych elektrowni jądrowych Ukrainy. Wokół dawnego zakładu powstają także instalacje fotowoltaiczne, ale paneli słonecznych nie należy utożsamiać z ponownym uruchomieniem elektrowni atomowej.
Jak atom współpracuje z fotowoltaiką i OZE
Energetyka jądrowa i fotowoltaika pełnią w systemie różne funkcje. Reaktory mogą pracować stabilnie przez całą dobę i dostarczać duże ilości energii niezależnie od pogody. Instalacje solarne produkują najwięcej prądu w dzień i latem, ale można je budować szybciej, bliżej odbiorców oraz w wielu mniejszych lokalizacjach.
Właśnie ta różnica ma ogromne znaczenie dla Ukrainy. Duża elektrownia jest wydajna, ale także wrażliwa na uszkodzenie pojedynczych linii przesyłowych. Rozproszona fotowoltaika na dachach domów, szkół, szpitali i firm może ograniczyć skutki lokalnych awarii, szczególnie gdy współpracuje z magazynem energii.
Jak wskazuje IEA, rozwój rozproszonej fotowoltaiki i magazynów energii zwiększa odporność ukraińskiego systemu elektroenergetycznego. Nie oznacza to, że panele zastąpią reaktory. Najrozsądniejszy model polega na łączeniu stabilnej generacji jądrowej z elastycznymi źródłami odnawialnymi, magazynami oraz połączeniami z europejską siecią.
W 2025 roku odnawialne źródła energii odpowiadały za około 11% produkcji energii elektrycznej Ukrainy. Dla odbudowy kraju ważna będzie nie tylko sama liczba nowych megawatów, lecz także ich rozmieszczenie. Kilkaset mniejszych instalacji może w określonych warunkach poprawić bezpieczeństwo dostaw bardziej niż jedna duża farma zlokalizowana w podatnym na awarie miejscu.
Czy Ukraina planuje budowę kolejnych bloków
Ukraina rozważa rozbudowę Chmielnickiej Elektrowni Jądrowej, w tym ukończenie kolejnych bloków oraz wykorzystanie technologii AP1000 firmy Westinghouse. Są to jednak projekty inwestycyjne, a nie działające obecnie reaktory. Nie zmieniają więc odpowiedzi na pytanie o bieżącą liczbę elektrowni.
W mojej ocenie najważniejsze jest rozdzielenie trzech pojęć: liczby elektrowni, liczby reaktorów oraz aktualnie dostępnej mocy. Ukraina ma cztery elektrownie i 15 bloków, lecz wojna oraz okupacja Zaporoskiej Elektrowni sprawiają, że realnie wykorzystywana część tego potencjału jest mniejsza.
Jedna liczba nie pokazuje całej sytuacji Ukrainy
Jeżeli liczymy istniejące elektrownie jądrowe, Ukraina ma ich cztery. Jeżeli pytamy o obiekty pod kontrolą państwa i zdolne do produkcji energii, trzeba mówić o trzech elektrowniach. Jeżeli natomiast interesuje nas pełny potencjał techniczny, należy dodać 15 bloków i około 13,8 GW mocy, pamiętając, że część tej mocy pozostaje niedostępna.
To rozróżnienie pomaga lepiej ocenić także rozwój fotowoltaiki. OZE nie są prostym zamiennikiem atomu, ale mogą uzupełniać go tam, gdzie liczy się szybka odbudowa, lokalne zasilanie i większa odporność sieci na awarie.
